Operacja Kingpin: „okręt z dwoma dowódcami” 27 października Jewell otrzymał rozkaz ponownego wyruszenia w rejs, tym razem w kierunku południowego wybrzeża Francji. „Seraph” miał tam patrolować wody przybrzeżne do momentu otrzymania przekazu z nazwą portu, z którego będzie miał zabrać pasażerów. Nocą 5 listopada okręt dotarł do punktu położonego około 20 mil na wschód od Tulonu i wziął na pokład francuskiego generała Henri Girauda, jego syna oraz trzech członków sztabu, na spotkanie z generałem Eisenhowerem w Gibraltarze. W czasie rozmów omawiano sprawę poparcia desantu Aliantów przez oddziały w Casablance i Oranie, które dotychczas były wierne rządowi Vichy.

Zabranie generała z brzegu wymagało pewnej maskarady: ponieważ Giraud odmówił kontaktu z Brytyjczykami, a żadnego amerykańskiego okrętu podwodnego nie było w odległości 3000 mil, HMS „Seraph” na krótko stał się USS „Seraph”. Na jego maszt wciągano banderę amerykańską. Nominalnie okręt był pod dowództwem komandora Jeraulda Wrighta, który był wcześniej zaangażowany w operację Flagpole, ale Jewell prowadził bezpośrednio operację. Wczuwając się w role, brytyjscy członkowie załogi starali się udawać amerykański akcent, który znali z filmów. Oczywiście nikogo to nie zmyliło – zwłaszcza Girauda, którego o oszustwie poinformował Wright.