W odwrotnym, uproszczonym przykładzie, dystrybutor nowego hitu filmowego jest monopolistą na jego sprzedaż, i dzięki technologii cyfrowej może niskim kosztem dostosowywać podaż kopii filmu na rynek. Widzowie natomiast są gotowi obejrzeć wysoko oceniany film nawet za relatywnie wysoką cenę. Nałożenie dodatkowego podatku na dystrybucję filmu zwiększy jego cenę, ale nie zniechęci wielu klientów do wydania na niego pieniędzy. Nie zuboży zatem dystrybutora, ale widzów. Niezależnie od tego, że podatek opłaca ktoś inny, jego ciężar poniosą w większości konsumenci.
Zjawisko to dotyczy również ulg podatkowych i innego rodzaju publicznych subwencji. Na przykład, choć bezpośrednimi odbiorcami dopłat do kredytów studenckich są osoby zaciągające pożyczki, w pewnych sytuacjach rynkowych może się okazać, że ich prawdziwymi beneficjentami są banki kredytowe, które zawyżyły dotychczasowe ceny kredytów, a dobrobyt pożyczkobiorców pozostał taki sam lub wręcz zmalał.
Pojęcie to zostało spopularyzowane przez wczesną szkołę ekonomiczną fizjokratów, w szczególności François Quesnaya.