Jezioro otacza posępny i prawdziwie wysokogórski krajobraz. Skalna misa polodowcowego kotła, którą wypełnia staw, otoczona jest z wszystkich stron stożkami piargowymi. Kra na stawie utrzymuje się bardzo długo, często przez całe lato. Kto szuka wrażeń, niech tu przybywa (...) – opisywał Walery Eljasz w „Szkicach z podróży w Tatry” swoje wrażenia z wycieczki na Polski Grzebień, odbytej 12 sierpnia 1872 r. Kotlina cała skałami z trzech stron zwarta, zasłana złomami granitu, na dnie staw pokryty lodem i śniegiem (ledwie mu jeden bok wtedy odtajał), żadnego śladu życia (...). Głucho i pusto gdyby w zakątku człowiekowi niedostępnym, a tak dziko i smutno, że na ten widok zdaje się trętwieć dusza.

Woda w stawie jest dosyć zanieczyszczona przez osady śniegowe, dlatego też jest mało przezroczysta (ok. 9,5 m). Staw i cały obszar Kotła pod Polskim Grzebieniem jest bezodpływowy, rysowany na mapach potok spływający z tego stawu do Litworowego Stawu w rzeczywistości nie istnieje.

W źródłach pisanych staw wymieniany był już w 1772 przez Andreasa Jonasa Czirbesza. Często wymieniany był w opisach tatrzańskich.