To właśnie Steć wraz z czwórką Tunezyjczyków z UNAMIR ratował ludzi z hotelu Mille Collines, odczytując ich imiona i nazwiska w zatłoczonym lobby hotelowym. Jako oficer pomocy humanitarnej miał listę tych, których można było uratować, a warunki były następujące: musieli mieć wizę belgijską i gwarancję finansową, że zostaną przyjęci poza Rwandą. Kilka budynków za Mille Collines, znajdował się kościół St. Famille, w którym schroniło się ponad 5000 uciekinierów. Każdej nocy milicja Interhamwe mordowała tam ludzi. Nie zrobiono dla nich nic tylko dlatego, że nie mieli ważnych wiz.

W maju 1994 roku usiłował ponownie wdrożyć w życie swój plan pomocy humanitarnej. Generał Dallaire uznał, że to stosowne, ale z przyczyn politycznych nie można było zrobić nic. W tym czasie poczucie rebelii było bardzo silne w oddziałach UNAMIR, a pomoc, jaką zapewniali polscy oficerowie, wielu uważało za nonsensowną. To właśnie wtedy Steć rozważał dezercję z UNAMIR i wstąpienie do wojsk Rwandyjskiego Frontu Patriotycznego.