thumb|Zbiorowa mogiła ofiar masakry na misji pallotyńskiej w Kigali-Gikondo (zdjęcie z 2011) Masakra trwała około dwie godziny. Po dokładnym przeszukaniu całej okolicy misji pallotyńskiej bojówkarze opuścili jej teren. Polscy oficerowie, wraz z księżmi i siostrami pallotynkami, rozpoczęli natychmiastową akcję opatrywania ciężko rannych. Zmarłych transportowano do dwóch zbiorowych grobów, kopanych przez zaufanych pracowników zatrudnionych przez pallotynów. Konieczny był pośpiech z uwagi na upał i związany z tym szybki proces rozkładania się zwłok. Na prośbę mjr Mączki, księża pallotyni zebrali część nadpalonych kart identyfikacyjnych poległych, aby w przyszłości mogły posłużyć do identyfikacji pogrzebanych. Mjr Mączka wykonał też zdjęcia dokumentujące skalę tragedii – jedyne zdjęcia ofiar wykonane w parafii Gikondo.
Po południu 9 kwietnia na miejsce przybyły dwa ambulanse Czerwonego Krzyża (ICRC), a w nich francuski zespół medyczny i główny delegat ICRC w Rwandzie, Szwajcar Philippe Gaillard. Pod naciskiem polskich oficerów zabrano dwóch ciężko rannych Rwandyjczyków.