Teren walki sprzyjał obrońcom - duża polana zmuszała Dybicza do rozwinięcia szyków w ogniu sił polskich, a las zabezpieczał te ostatnie przed próbami obejścia i zapewniał drogę odwrotu. W zaroślach po obu stronach szosy Umiński rozlokował cztery bataliony pułku grenadierów i dwa działa. W drugiej linii stanęły dwa kolejne bataliony grenadierów, jeden pułk strzelców oraz cztery działa. Rezerwę stanowić miały: 15 pułk piechoty, brygada jazdy Bukowskiego oraz jedna bateria pozycyjna Rzepeckiego.
Dybicz wahał się, czy uderzyć na kryjących się za lasem Polaków, nie mogąc dobrze ocenić ich siły, ponadto, jak pisze Callier, Umiński odparł najpierw wysypujące się z lasu kolumny rosyjskie atakiem grenadierów, po czym wycofał swoją pierwszą linię za drugą, w ten sposób zarazem odsłaniając artylerię i ustępując pola Rosjanom. Ci znowu wystąpili z lasu, napotkali jednak bardzo silny i celny ogień sześciu dział Lewandowskiego, które zadawały im wielkie straty. Dybicz nakazał więc wysunięcie swoich baterii, na co Umiński zareagował odwrotem reszty jednostek liniowych, co odsłoniło z kolei baterię Rzepeckiego. Tak zaczął się wzajemny ostrzał, w którym dzięki większej celności górowała artyleria polska, pomimo większej siły ognia nieprzyjaciela.