Światem (zarówno doczesnym, jak i jego eschatologicznym kresem) w powieści rządzi zatem „mrok”, fatalizm i cierpienie.
Pesymistyczna wizja zawarta w Młynie na wzgórzu zakończyła okres naturalistyczno-dekadencki w twórczości Gjellerupa, skłaniając autora do poszukiwań ukojenia w buddyzmie.
Kontrowersje Odznaczenie Nagrodą Nobla Gjellerupa nie wywołało szczególnego entuzjazmu w Danii; przez długi czas Gjellerup był tam uważany za pisarza niemieckiego. Ponieważ Szwecja pozostawała neutralna w czasie I wojny światowej, nagroda nie spowodowała spekulacji o możliwych politycznych motywach. Jednak ukazała poczucie bliskości wśród państw skandynawskich.
Krytycy literaccy tego okresu jednogłośnie kwestionowali słuszność uwieńczenia Gjellerupa Nagrodą Nobla, oceniając jego dorobek jako średni, a samego pisarza uważając za autora niezbyt wielkiego formatu. Przyjęcie z dużo większym entuzjazmem przypadło autorowi „współuwieńczonemu”, Henrikowi Pontoppidanowi, w odróżnieniu od Gjellerupa uważanemu współcześnie za jednego z najwybitniejszych pisarzy skandynawskich..