Paweł Jasienica uważał, że Jerzy Ossoliński chciał wykorzystać powstanie Chmielnickiego w celu złamania potęgi magnatów, zwłaszcza ruskich, i wzmocnienia władzy króla.
Na miejsce przybyło ok. 30 tys. wojsk zaciężnych i pocztów prywatnych, w tym tylko około 9500 zaciągów powiatowych, ponad 1000 ludzi gwardii, około 1200 żołnierzy piechoty wybranieckięj, około 1500 żołnierzy ordynackich i licznych oddziałów prywatnych. W drodze było, lecz nie zdążyły nadciągnąć przed starciem z Kozakami, około 1500 koni zaciągów wielkopolskich, około 400 z województwa brzesko-kujawskiego, niektóre chorągwie mazowieckie oraz dwa silne regimenty piesze: jeden królewicza Karola Ferdynanda i drugi pod Zygmuntem Przyjemskim. Nie przybyły zaciągi z województw pruskich, część zaciągów wielkopolskich, niektóre chorągwie z ziemi przemyskiej, sanockiej, sandomierskiej, sieradzkiej i województwa krakowskiego. Chorągwie wołyńskie zostały rozbite przez przeciwnika przed ich przybyciem do obozu. Przemieszane ze sobą wojska prywatne i chorągwie koronne, przerażona i czekająca tylko na sygnał do ucieczki szlachta, brak jednoosobowego dowództwa oraz skłóceni dowódcy z góry przesądzały wynik bitwy.