W ten sposób Chałturin był w stanie przetransportować na teren obiektu i ukryć w swoich rzeczach osobistych ilość dynamitu wystarczającą do wywołania potężnego wybuchu. O postępach swojej pracy regularnie informował Andrieja Żelabowa.

Początkowo plan Chałturina uważany był za niemal niemożliwy do zrealizowania, toteż narodowolcy traktowali go jako awaryjny, prowadząc równocześnie prace nad zamachem na carski pociąg na trasie z Liwadii do stolicy. Po fiasku tego zamachu Żelabow przez łącznika Kwiatkowskiego poinformował Chałturina o zmianie planów i wyznaczył termin ataku na pałac: Chałturin miał wysadzić w powietrze jadalnię carską w czasie uroczystego obiadu, jaki Aleksander II miał zjeść razem z księciem Bułgarii Aleksandrem von Battenbergiem. Termin zamachu został ustalony wbrew protestom Nikołaja Kibalczyca, czołowego chemika narodowolców, zdaniem którego siedem pudów dynamitu zgromadzonych do tej pory przez Chałturina mogło nie wystarczyć do zrealizowania planów.