Możliwe więc, że obie anegdoty stały się inspiracją do Stańczyka Matejki, na co wskazują pełny tytuł obrazu oraz widoczna na obrazie umieszczona w liście data „Anno Domini 1533”.

Marcin Bielski dalej pod rokiem 1533 relacjonuje:

Lecie król Zygmunt i z Królową, i z Zygmuntem młodym, i z Izabellą córką do Litwy jechał. W ten czas kometa długo gorzała na północy, którą północnym krajom szkodliwą być sądzono. Stamtąd do Moskwy, do Wasyla kniazia moskiewskiego słał, aby Smoleńsk wrócił, jeśliby statecznego a wiecznego pokoju chciał. Czego, gdy odmówił posłowie wniwco się dalej nie wdając do Litwy się wróclili. Przetoż chyliło się zasię do wojny.

Obraz Jana Matejki przedstawia Stańczyka głęboko zadumanego nad stratą Smoleńska. Jego postawa przeciwstawiona jest beztroskiemu balowi, co sugeruje alegoryczny sens dzieła: u szczytu potęgi polsko-litewskiego państwa jedynie królewski błazen rozmyśla nad przyszłością państwa i narodu.