Zespół dokonywał już w tym okresie nagrań sesyjnych do swojego czwartego albumu i nowy materiał wykonywany na tym koncercie był jeszcze nie do końca opracowany. Były to utwory „Teeth” i „Virtually”. Wyraźnie słychać, że ta pierwsza kompozycja jest gotowa w połowie. Brak jej szczególnie spektakularnej części końcowej składającej się z efektownego sola Ratledge’a na organach. Utwór jest także inaczej skonstruowany i pewne jego elementy (zwłaszcza partia grana w rytmie na 6/4) zostaną potem poprzesuwane.

„Virtually” był już wykonywany kilka tygodni wcześniej, bo 8 i 10 października w klubie „U Ronniego Scotta” (ang. Ronnie Scott’s) i już prezentował się bardzo zdecydowanie i zaskakująco prosto. Od tej pory jednak uległ pewnej dekonstrukcji; podczas tego występu elementy utworu został przedstawione raczej w formie dość luźno związanych modułów. Nawet główny temat kompozycji jest dość trudno ropoznawalny i grany rubato, aż do momentu, gdy Elton Dean i Mike Ratledge zaczynają grać go unisono. Część pierwsza kompozycji jest zdecydownie różna od wersji studyjnej.