7 listopada Villiers nakazał atak na Fort St. Martin, który zakończył się jedynie zdobyciem murów zewnętrznych. Po tej nieudanej akcji Villiers planował już powrót do Anglii, jednak nocą 8 października 4000 Francuzów uderzyło na Anglików na Île de Ré. Załoga fortu wykorzystała walki do wypadu na oddziały Villiersa, które zostały zdziesiątkowane. Villiers należał do nielicznych, którym udało się ujść z życiem na okręt.

W styczniu 1628 r. armię Ludwika wzmocniły kolejne oddziały. W ten sposób armia królewska osiągnęła liczebność 30 tys. żołnierzy. Pomimo że obrońcy miasta walczyli już wiele miesięcy, nie brakowało im zaopatrzenia, dostarczanego drogą morską przez statki angielskie. Oblegający odcięli wówczas miasto ze wszystkich stron, budując w zatoce groblę, na której umieszczono działa z których otworzono ogień do okrętów angielskich. Powstał w ten sposób niestrzeżony dostęp do miasta, gdzie wdarł się Richelieu na czele 5 tys. ludzi w dniu 13 marca. Hugenotów zaalarmowały jednak odgłosy tak dużego oddziału i zamknęli lukę w umocnieniach.