Wszystko to przyczyniło się do podniesienia ducha bojowego białoruskich policjantów – jednak dowództwo operacyjne nadal pozostało w rękach niemieckich, a większość funkcji oficerskich wypełniali Niemcy. W tym okresie liczebność różnych białoruskich formacji policyjnych osiągnęła około 20 tys. policjantów.
Białoruskimi można nazwać również część pododdziałów policyjnych tworzonych z ludności miejscowej, na obszarach Białostocczyzny i Wileńszczyzny oraz pozostających pod zarządem wojskowym Grupy Armii „Środek” (Ordungsdienst – Służba Porządku). Na Smoleńszczyźnie część oddziałów policyjnych również organizowali działacze białoruscy – Radosław Ostrowski, Dzmitryj Kasmowicz i Michał Wituszka, i nosiły one białoruski charakter narodowy.
Zarówno policja miejscowa, jak i bataliony Schuma brały udział w prześladowaniach i eksterminacji ludności żydowskiej na okupowanych terenach II RP i BSRR.
W okresie powojennym sama przynależność do policji białoruskiej była uważana za zdradę Związku Sowieckiego, a byli policjanci podlegali radzieckim represjom.