Zapewne nigdy więcej nie widział się już z Zofią, choć ku swojej wściekłości Dorohostajski natknął się na niego w 1609 roku i bezskutecznie próbował aresztować, za złamanie ugody.
Ukaranie Zofii Zofia została otoczona początkowo ścisłym nadzorem przez zdradzanego małżonka. Jego początkowa łagodność ustąpiła jednak miejsca furii, gdy jej brat Jerzy Radziwiłł, nie tyle zaczął bronić siostrę, co oskarżać zdradzonego męża o wywlekanie spraw intymnych na światło dzienne. Krzysztof zaproponował rozwód, na co kategorycznie nie chcieli się zgodzić Radziwiłłowie. Brat Zofii sugerował pojednanie i gwarantował jej wierność, ale do jednania małżonków się nie spieszył. Ostatecznie ta dość niewdzięczna rola przypadła Krzysztofowi II Radziwiłłowi. Rozmowy nie musiały być przyjemne, ale i samej Zofii zależało na uratowaniu swojego małżeństwa, które gdyby się rozpadło oznaczałoby jej totalną kompromitację. Ostatecznie w 1608 roku Krzysztof Dorohostajski zgodził się zrezygnować z rozwodu i przebaczyć Zofii. W okresie jego nieobecności (wyjeżdżał właśnie do Włoch) Zofia miała zamieszkać w Gdańsku i podlegać ścisłemu rygorowi. Nie wolno jej było spotykać się z nieznajomymi mężczyznami albo kobietami, wychodzić na miasto bez świty. Pozwolono jej tylko na okazjonalne przejażdżki karetą albo łodzią po zatoce.