Na przełomie 1945 i 1946 wyjechał (dzięki czemu uniknął deportacji do USRR) na leczenie do Krakowa, gdzie pomagał w miejscowej parafii greckokatolickiej. Uniknął też aresztu w maju 1947 r., gdy komunistyczne organa bezpieczeństwa urządziły w pomieszczeniach parafii „kocioł” i przez następne pięć lat ukrywał się pełniąc posługę kapelana w podwarszawskich żeńskich klasztorach rzymskokatolickich. Utrzymywał kontakt z innymi duchownymi greckokatolickimi.
Aresztowany został w 1952 r. i skazany w 1953 r. przez Wojskowy Sąd Rejonowy Warszawie na 12 lat więzienia, utratę praw publicznych przez okres 5 lat i przepadek całego mienia (razem z nim sądzeni byli oo. bazylianie o. Paweł Puszkarski oraz o. Pasyw Szewaha). Na mocy amnestii wyrok został zmniejszony do 8 lat więzienia. Przetrzymywany w Warszawie, Sztumie, Rawiczu i Wronkach. Zwolniony w 1956 r.
Po wyjściu na wolność przez niemal rok leczył nadszarpnięte pobytem w więzieniu zdrowie, a następnie przyjechał do Krakowa, gdzie rozpoczął starania o reaktywowanie parafii greckokatolickiej, zakończone połowicznym sukcesem. Od wiosny 1958 r. rozpoczął odprawianie nabożeństw greckokatolickich w kaplicy św. Doroty w kościele pw. św. Katarzyny (obowiązki te pełnił przez 33 lata).