W pierwszych dniach wojny Mińsk był silnie bombardowany przez Luftwaffe. Na skutek nalotów ucierpiał także gmach „Wołodarki”. Według Janusza Prawdzic-Szlaskiego – szefa wywiadu Obszaru Białystok ZWZ, którego więziono w tym czasie w Mińsku, jednakże w innym więzieniu – dwie niemieckie bomby spadły 23 czerwca na więzienie centralne, zabijając kilkudziesięciu więźniów. Z kolei Jonas Petruitis, który był naocznym świadkiem tego wydarzenia, wspominał, że nalot miał miejsce 24 czerwca, a bomby trafiły w budynek administracyjny, zabijając dziesięciu enkawudzistów, w tym zastępcę naczelnika więzienia, oraz częściowo niszcząc więzienną kancelarię wraz z aktami osadzonych. Z powodu panującego chaosu w obu mińskich więzieniach wystąpiły problemy z aprowizacją. Więźniom nie wydawano wody i żywności lub też otrzymywali je w minimalnych ilościach.
Prawdopodobnie już w nocy z 22 na 23 czerwca enkawudziści przystąpili do mordowania więźniów. Świadkowie wspominali, że odgłosy egzekucji były dobrze słyszalne w sąsiednich celach. Janusz Prawdzic-Szlaski twierdził, że w „Amerykance” więźniów zabijano, podając im przemocą truciznę. Stawiających opór zastrzelono w celach. Zginęła wtedy m.in. kurierka Komendy Głównej ZWZ o pseudonimie „Teresa”. Egzekucje odbywały się także we „Wołodarce”, gdzie zamordowano m.in.