Opowiadał, że leżąc na trawie po upadku i czekając na pomoc, napisał jedną ze swych najbardziej romantycznych piosenek At Long Last Love.
Mimo bólu i choroby już w rok po wypadku można było podziwiać kolejny musical Portera, „Leave it to me” z uroczą Mary Martin i skandalizującym „My heart belongs to Daddy”. Jednak sukcesy następnych czterech musicali nie uchroniły go od krytyki. Jego twórczość okrzyknięto „mniej magiczną”. Po dwóch kolejnych klapach wielu uznało go za skończonego.
Jednak w 1948 powrócił silniejszy niż kiedykolwiek. Kiss Me, Kate przez wielu uważany jest za jeden z lepszych musicali w historii Broadwayu. Oparte na Poskromieniu Złośnicy Szekspira, Kiss Me, Kate zostało wyróżnione nagrodami Tony w wielu kategoriach, w tym za najlepszy musical i najlepszego autora muzyki i tekstów. Przedstawiał piosenki takie jak So in love czy Too Darn Hot. Porter znów był na szczycie.
I choć jego kolejna sztuka, „Out of this World”, nie była sukcesem, to następna Can Can z I love Paris była arcydziełem. Jego ostatnia teatralna produkcja, Jedwabne Pończoszki również została doceniona. Po pożegnaniu z Broadwayem Porter wrócił do Hollywood, aby pisać muzykę filmową.
W 1952 zmarła jego ukochana matka, a w 1954, po długich zmaganiach z rakiem płuc, Linda.