Album ten oddaje współcześnie, w 2008, podobnie charakterystyczny, nieupiększony studyjnie folkowy dźwięk, wytworzony przez ensemble głównie wyposażone w tradycyjne instrumenty akustyczne (z dodatkami rockowymi, wzmocnieniem), czyli podobnie do efektu, co to w 1977 uzyskał gitarzysta Robert Fripp jako producent muzyczny debiutanckiego albumu folku miejskiego w wykonaniu harmonijnym trzech sióstr z New Jersey, czyli Maggie, Terre i Suzzy Roche jako zespołu The Roches nagraniem uznanym przez niego samego w dyskusjach i opatrzonego zwrotem audio verite (fr. dźwięk prawy/prawdziwy).

Rozpoznawalnym dla fanów i przedyskutowanym w kręgach muzycznych jest znamiennie zachrypły śpiew, przy całkowitej utracie w miejscach tonu, w samym środku piosenki, kiedy to wybrakowane akurat wykonanie wokalu wiodącego został uwieczniony zapisem cyfrowym, a był to po prostu niezamierzony skutek przetrenowania strun głosowych.

Ale zintegrowany muzycznie, efekt ten, tak przecież losowo uzyskany, jest oceniany dziś jako jej sygnaturka muzyczna, nagminnie rozpoznawalna. Sama Brandi Carlile ocenia wokal ów z perspektywy czasu jako "technicznie zły, emocjonalnie w sam raz".