31 października robotnicy, głównie ze wschodnich dzielnic miasta, zaczęli spontanicznie zbierać się i razem z Gwardią Narodową maszerować w kierunku ratusza, gdzie spodziewali się zastać Trochu. Manifestacja ta nie była przewidywana przez żadną siłę polityczną.

Po południu Arago, mer Paryża, wygłosił mowę do tłumu, jednak nie zdołał skłonić go do rozejścia się. Manifestanci weszli do wnętrza ratusza, gdzie ich delegaci zaczęli dyskutować z umiarkowanymi republikanami i przedstawiać im przyczyny niezadowolenia obywateli. Nie doszło natomiast do rozmowy z samym Trochu, choć ten był obecny w ratuszu razem z Jules’em Simonem i Jules’em Ferrym.

Sytuację zmieniło nadejście Gwardii Narodowej z Belleville, na czele której stał Gustave Flourens. Ten ostatni wpadł do ratusza i ogłosił powołanie Komitetu Ocalenia Publicznego jako nowego rządu z udziałem Blanquiego i Delescluze’a. Część manifestantów przyjęła entuzjastycznie te słowa, nikt z Rządu Obrony Narodowej nie zaprotestował.