Poważne straty oraz zła pogoda spowodowały, że alianci nie ponowili ataku, a wkrótce wskutek zaangażowania się w całą operację sił lądowych, całkowicie zrezygnowali z przedarcia się przez cieśninę przy użyciu wyłącznie sił morskich. Z punktu widzenia Turków było to niezwykle fortunne posunięcie, jako że zapas amunicji do ich baterii brzegowych był już na wyczerpaniu. Gdyby alianci podjęli ponowną próbę, pomimo strat z 18 marca, wynik całej bitwy byłby zapewne inny.
Inwazja Po niepowodzeniu ataków okrętów wojennych oczywiste stało się, że potrzebna będzie obecność wojsk lądowych w celu wyeliminowania bardzo mobilnej tureckiej artylerii. Dopiero to umożliwiłoby alianckim trałowcom oczyszczenie wód zatoki z min, co ponownie pozwoliłoby na użycie większych okrętów.
Na początku 1915 w Egipcie przebywała spora grupa ochotników z Australii i Nowej Zelandii, odbywająca szkolenie przed wysłaniem do Francji. Grupa ta nazwana ANZAC składała się z australijskiej 1 Dywizji i mieszanej dywizji australijsko-nowozelandzkiej.