Dzięki tak wyśmienitej postawie, od sezonu 2006 Brytyjczyk reprezentował fabryczny zespół Mercedesa. Niestety, u boku multimistrza tej serii, Niemca Bernda Schneidera, nie prezentował się najlepiej. Pomimo czterech pole position, w całym sezonie trzy razy stanął na podium, a w klasyfikacji generalnej zajął 5. miejsce z dorobkiem 31 punktów, podczas gdy jego bardziej doświadczony kolega zdobył tytuł mistrzowski.

W drugim roku startów w tej stajni pokazał się jednak z dużo lepszej strony, wygrywając dwa ostatnie wyścigi sezonu. Wówczas prezentował się wyraźnie lepiej od zespołowego partnera, którym tym razem był dwukrotny mistrz świata Formuły 1, Mika Häkkinen. To w połączeniu z innymi wynikami pozwoliło mu na zgromadzenie 34,5 punktów i zajęciu 4. lokaty na koniec sezonu.

Trzeci sezon był jeszcze lepszy. W ciągu jedenastu wyścigów czterokrotnie odwiedzał podium, w tym ponownie dwa razy zwyciężył, uzyskując ostateczną sumę aż 52 punktów. Nie zmieniło to jednak pozycji końcowej, którą znowu okazała się 4. lokata.

Pomimo osiągania dobrych wyników, po trzech latach współpracy z zespołem H.W.A.