Recepcja Robert Schumann w recenzji opublikowanej 19 listopada 1839 w „Neue Zeitschrift für Musik” pozytywnie wypowiedział się op. 28. Pisał: „przyznaję, że wyobrażałem je sobie inaczej, w wielkim stylu, jak jego etiudy. A otrzymałem coś niemal przeciwnego (...). Jest on [Chopin] i pozostanie najśmielszym i najbardziej wzniosłym duchem poetyckim swego czasu. (...) Zbiór zawiera również rzeczy chorobliwe, gorączkowe, odurzające. Niech więc każdy szuka tego co mu odpowiada, a tylko filister niech się trzyma z daleka”. Podobnie pisał Ferenc Liszt 2 maja 1841 w recenzji dla „Revue et gazette musicale de Paris”: „Nie są to tylko, jakby to tytuł mógł sugerować, utwory przeznaczone do grania na sposób introdukcji innych utworów. Są to preludia poetyckie, analogicznie do poezji wielkiego poety współczesnego, które wprowadzają duszę w złote sny i podnoszą ja w regiony ideału. (...) Mają swobodę i blask, który charakteryzuje dzieła geniusza”.