Niedługo po zamachu indonezyjska policja potwierdziła, że odpowiedzialność za wydarzenia w hotelach ponosi Dżemaja Islamija. Dowodem na to był laptop, znaleziony w pokoju hotelu Ritz Carlton, należący do jednego z terrorystów, który wysadził się w powietrze. Zawierał on kody i informacje, których mogli użyć zamachowcy do komunikacji, podczas planowania ataku. Także rzecznik dżakarckiej policji potwierdził, że obaj zamachowcy byli aktywnymi członkami Dżemaji Islamiji.
Kilka dni po zamachu udało się zidentyfikować jednego z terrorystów – 35-letniego Nur Saida. Był on zameldowany w pokoju 1808, na 18. piętrze hotelu Marriott. Znaleziono tam materiały wybuchowe i dokumenty wraz z listą miejsc i osobistości, mających stać się celem kolejnych ataków.
W poniedziałek rano indonezyjska policja zabrała na posterunek rodziców Nur Saida, zamieszkałych we wsi Katekan na Jawie Centralnej. Media podają, że chodziło, być może, o pobranie próbek DNA, mogących pomóc w identyfikacji zwłok.