Władze carskie wiedziały o pobycie Gołuchowskiego w Niemczech i opublikowanej tam przez niego rozprawie. Mogło to mieć wpływ na przewlekanie sprawy jego profesury. 3 października 1822 r. Czartoryski ponownie napisał do Golicyna, prosząc o zatwierdzenie nominacji. Uznając konieczność wyzbycia się przez młodego filozofa „śladów niemieckości”, sugerował on wysłanie go, już po zatwierdzeniu, na kilka miesięcy do Szkocji, „by zapoznał się lepiej ze szkołą szkocką, która obecnie cieszy się opinią najodpowiedniejszej”Młody filozof był świadom zagrożeń i pełen dobrej woli, by nie narazić się władzom, choć w liście do Kuratora z 23 lutego 1823 r. z przekąsem dodawał: Jeżeli zaś moje słowa przekręcać będą i opacznie tłumaczyć, jak tego już w Petersburgu doznałem, to na to nie ma żadnego ratunku. Chociażby tam sam Chrystus Pan przyszedł i przemówił, to go ukrzyżują. Bieliński sugeruje natomiast, że obawy carskiego ministra budziła nie tyle filozofia Gołuchowskiego, co raczej jego udział w organizowaniu związków studenckich na Uniwersytecie Warszawskim. J. Bieliński, Józef Gołuchowski. Pierwszy pobyt w Warszawie. Pierwsza profesura, „Biblioteka Warszawska”, 1905, t. 4, z. 1, s. 303..