Spędzała czas malując, pisząc wiersze, opowiadania, spisując swoje złote myśli i zbierając w literacką całość swoją filozofię życiową. Nie interesowała się tym, czy dzieci mają co jeść, jak są ubrane, kiedy się myły, natomiast nieustannie wpajała im pompatyczne idee równości międzyludzkiej, tolerancji, namawiała do bycia kreatywnym. Dom Wallsów był ruiną, wielkim wysypiskiem śmieci i pośmiewiskiem. Nawet w ubogich miasteczkach górniczych, w których nikt nie był bogaty, Wallsowie byli uważani za najgorszych. Rex Walls był marzycielem, ogarniętym nierealnymi fantazjami, typu „szklany zamek” – idealny dom dla niego i jego rodziny, którego nigdy nie zaczął budować. Mimo swoich nałogów – alkoholizmu, hazardu, regularnych wizyt w domach publicznych i barach – ojciec bardziej troszczył się o dzieci niż matka, która na co dzień przebywała z nimi w domu. Rex pracował nieregularnie, dorywczo, ale jednak przynosił do domu minimalne zarobki, z których większą część przepijał lub przegrywał w pokera. Mimo to znajdował czas na opowiadanie dzieciom o konstelacjach gwiezdnych, matematyce, biologii, fizyce. Szczególne silne było przywiązanie Jeannette do ojca, jej starsza siostra Lori była bliższa matce, z którą łączyła ją fascynacja malarstwem.