Herrmann nie był kompozytorem tak mocno związanym z wytwórniami jak Max Steiner, Alfred Newman, Herbert Stothart czy Dimitri Tiomkin. Pisywał wyłącznie wtedy, kiedy sam uznał, że pomysł jest tego warty. Bez problemu odmawiał współpracy z najbardziej wpływowymi postaciami Hollywood. Jednak był reżyser, który nakręcił najwięcej filmów z jego muzyką, choć stosunki między nimi były najoględniej mówiąc – trudne. Tym reżyserem był Alfred Hitchcock. Spotkali się przy realizacji filmu Kłopoty z Harrym w 1952. To właśnie Herrmann napisał dla Hitchcocka tę przerażającą muzykę w Psychozie, o której – bodaj Jerry Goldsmith – powiedział, że jest tak prosta, że aż banalna i oparta na trzech prostych taktach, ale jak grają... Legendy krążyły o współpracy tych nietuzinkowych osobowości. Powiadano, że kiedy się kłócili – to ekipa się zwijała z planu – na wszelki wypadek (ponoć ci dwaj stateczni panowie byli w stanie roznieść również dekoracje). Świadkowie tamtych lat wspominają, że Hitchcock – sam wielki Hitchcock – uważał, że muzyka Herrmanna przyćmiewa jego – reżysera – postać i niewątpliwy geniusz. Rozstali się ostatecznie i nieodwołalnie na planie Marnie po 12 latach współpracy.