Według krakowskiej legendy, comber wywodzi się od nazwiska okrutnego wójta czy też burmistrza Krakowa. Miał on szczególnie dręczyć przekupki, targając je za włosy i przeklinając, nakładał też srogie grzywny, a nawet więził. Gdy w końcu umarł – a stało się to w czwartek przed Środą Popielcową – w całym mieście zapanowała powszechna radość. Śpiewano, pito i tańczono, powtarzając „zdechł Comber” i odtąd taką zabawę powtarzano co roku. Także od tego czasu krakowski lud miał zamiast wyrazu targać używać słów „combrzyć za głowę”, a tłusty czwartek nazywać „combrem”. Legendę tę przytoczył Konstanty Majeranowski w „Pszczółce Krakowskiej” w 1820 roku, a powtórzył m.in. Łukasz Gołębiowski.

Comber w Krakowie był urządzany aż do 1846 roku, gdy władze austriackie zabroniły jego obchodów.

Comber w literaturze W literaturze dziecięcej krakowski comber opisany został w powieści Janiny Porazińskiej Kichuś majstra Lepigliny (rozdział „Babski Comber na krakowskim Rynku”).

Comber współcześnie mały|Comber w Świbiu Współcześnie, zwłaszcza na południu Polski, babskim combrem nazywa się spotkanie organizowane wyłącznie w kobiecym gronie. Wśród górników babski comber jest odpowiednikiem męskiej karczmy piwnej i odbywa się w okolicach Barbórki.

Zobacz też

ostatki maslenica

Przypisy

Kategoria:Polskie obrzędy i zwyczaje ludowe Kategoria:Rozrywki