a z drugiej ma być jednakże patetycznym ludzkości dramatem. (...) Monumentalny idiotyzm operetkowy idący w parze z monumentalnym patosem dziejowym – maska operetki, za którą krwawi śmiesznym bólem wykrzywione ludzkości oblicze – to byłaby chyba najlepsza inscenizacja „Operetki” w teatrzeWitold Gombrowicz: Dzieła, pod red. Jana Błońskiego, tom VI Dramaty. Wydawnictwo Literackie, Kraków 1988, s. 227–228..
Badacze zwracają jednak uwagę, że Gombrowicz uważał Operetkę, podobnie jak dwie pozostałe sztuki – Iwonę, księżniczkę Burgunda i Ślub, w równej mierze za utwory sceniczne, co za „dramaty do czytania”Jerzy Jarzębski, Dramat Ego w dramacie historii, słowo wstępne w wydaniu dramatów Gombrowicza. Witold Gombrowicz: Iwona, księżniczka Burgunda. Ślub. Operetka..., s. 6.. Nie interesował się zbytnio podejmowanymi przez teatry realizacjami jego tekstów. Zdaniem Jana Błońskiego pisarz wybrał formę operetkową, ponieważ już w czasach gdy utwór powstawał była ona „najsilniej skonwencjonalizowanym rodzajem teatralnym. Nigdzie gest nie bywa oszczędniejszy, nigdzie też stereotyp nie chełpi się bardziej bezczelnie”.