w stosunku do pierwotnej wersji nastąpiła zmiana: „od antysemityzmu do pomocy ofiarom Szoah. Plama na zbiorowym autowizerunku zostaje wymazana”. Żukowski dowodził, że przemoc wobec Żydów w Ulicy Granicznej została „oddzielona od polskości: winni są zdrajcy, a Żydzi tym bardziej otaczają szacunkiem polskie symbole i manifestacyjnie je afirmują. [...] Tak opowiedziana historia przemiany antysemity w Sprawiedliwego uwalnia od refleksji, czym właściwie był antysemityzm i jak głęboko przemoc pozostaje wpisana w kulturę”.

Bosley Crowther z czasopisma „The New York Times” w 1950 polecił film, pisząc, iż zawarte w nim „szczegóły są tak nieludzkie i tak wyraźnie oparte na dobrze zbadanych faktach, że najdrobniejsza ich ilustracja nie może nie wstrząsnąć sercem i nerwami”. Zdaniem Crowthera jednak „rzeczywista jakość dramaturgiczna filmu jest słaba”, ze względu na przesyt różnorodnych wątków prowadzący do dezorientacji widza. Crowther zastrzegał mimo to, że opowiadana historia „musi wzbudzić głębokie emocje u każdego widza o dobrej woli i percepcji”.