Pod względem technicznym jednym z problemów był plan Smalla, aby film trafił zarówno do kin, jak i telewizji. Mając to na uwadze, poinstruował Stana Horsleya, aby oświetlał sceny w taki sposób, żeby film dobrze wypadł zarówno na ekranie kinowym, jak i w odbiorniku telewizyjnym. Horsley oświetlał i kadrował więc sceny z myślą o ograniczeniach telewizyjnych, co wpływało negatywnie m.in. na atmosferę filmu, której reżyser Juran poszukiwał. Jak wspominał Kellison: „zamek Pendragona miał być ponurym, mrocznym, budzącym grozę miejscem. Stan nie pozwalał, aby poziom kontrastu spadł, co sprawiłoby, że zamek wyglądałby ponuro i złowrogo. Wyglądał raczej jak dobrze oświetlona sala taneczna z tymi wszystkimi stworami dookoła. Cała atmosfera zniknęła”. Kellison wspominał także, iż w tamtym czasie wiedza o filmach telewizyjnych była bardzo ograniczona: „Problem w tym, że nie jestem pewien, czy film mógłby być w ogóle pokazany w telewizji, kiedy go kręcił. (…) To, co robił Stan, było dokładnie tym, czego nie powinno się robić, czyli kompromisować pomiędzy »filmem do kin« a »filmem do telewizji«.