Ponieważ jednak ropa naftowa wypływała pod dużym ciśnieniem i nie było jej gdzie zbierać, co groziło poważnym zanieczyszczeniem środowiska, powtórnie zapalono słup ropy i gazu strzałem z rakietnicy. 10 stycznia 1981 – rano przeprowadzono ponowne gaszenie pożaru, po czym założono na odwiert sprowadzony z Rumunii nowy prewenter, który o godz. 16:30 pozwolił ujarzmić wydostającą się ropę i zatamować jej wypływ.
W akcji gaszenia pożaru i opanowania erupcji ropy brało udział około 1000 osób (strażacy z całej Polski, wojsko, osoby cywilne), ropa wytryskiwała pod ciśnieniem około 560 atmosfer (ok. ) na wysokość ok. , łuna widoczna była z odległości kilkunastu kilometrów. Była to jak dotychczas (marzec 2025) największa erupcja ropy w Europie.
W ciągu 32 dni spłonęło ok. ropy i gazu ziemnego. Bezpośrednio po opanowaniu sytuacji przystąpiono do eksploatacji złoża. 16 stycznia 1981 roku do rafinerii ropy w Trzebini wysłano koleją pierwszy transport ropy.
Prokuratorzy wszczęli śledztwo w sprawie wybuchu, ale szybko je umorzyli, gdyż nikt nie zginął, a zdaniem śledczych, wypadku nie dało się przewidzieć. Koszty akcji, 300 000 000 ówczesnych złotych, pokrył Skarb Państwa.