Hitler chciał wyprzedzić ten niekorzystny bieg zdarzeń, planując z Röhmem opanowanie stolicy Bawarii przez oddziały paramilitarne na 11 listopada 1923. Oddziały miały przechwycić strategiczne punkty miasta, a von Kahr – wrogo nastawiony wobec rządu centralnego – nie mógłby zwrócić się do Berlina o pomoc wojskową. Byłby zmuszony uznać decyzje puczystów i współdziałać z nimi realizując przejęcie władzy w całym kraju. Hitler uznał, że nadarzyła się idealna okazja, aby zmusić rząd bawarski do obalenia rządu Republiki Weimarskiej. 30 października 1923 przemawiał do swych zwolenników w monachijskim cyrku „Krone”, przedstawiając perspektywę wywołania powstania.

Jeden bochenek chleba kosztował ponad bilion marek, a dramatyczny spadek siły nabywczej pieniądza zrujnował setki tysięcy Niemców. Apele o zrobienie w końcu porządku z nieudolną „gospodarką rządów parlamentarnych” stawały się coraz głośniejsze. Oddziały SA już od dawna czekały na możliwość działania. Hitler chciał wykorzystać istniejące napięcie w Zagłębiu Ruhry, które mogło zacząć opadać dzięki zmniejszanej hiperinflacji. Od kilku dni prowadził negocjacje z von Kahrem i von Lossowem, jednak obaj przejawiali ostrożność i brak zaufania do Hitlera.