Niezwłocznie rozpoczęły się aresztowania Polaków, których ofiarą padli przede wszystkim przedstawiciele lokalnych elit politycznych, gospodarczych i intelektualnych – w pierwszym rzędzie katoliccy księża i nauczyciele. Działalność selbstschutzmanów była dla Polaków o tyle dotkliwa, że znali oni na wskroś lokalne społeczności i doskonale orientowali się, kto może stanowić potencjalne „zagrożenie” dla okupanta. Nierzadko ofiarą aresztowań padały jednak osoby, do których członkowie Selbstschutzu żywili po prostu osobiste urazy bądź pretensje.
Mord 200px|right Aresztowani Polacy byli przetrzymywani przede wszystkim w piwnicach siedziby Selbstschutzu w Nowym Mieście, znajdującej się przy obecnej ul. Działyńskich lub w domu przy ul. Grunwaldzkiej 4 (obecnie siedziba PZU). Po torturach i wyczerpujących przesłuchaniach aresztowanych wywożono stamtąd do niemieckich obozów koncentracyjnych lub w odludne okolice, które selbstschutzmani wybrali jako miejsca straceń.