Przydomek wziął się stąd, iż obydwa ptaki są czarne, tak jak zadania, które wykonywali lotnicy, „black ops”, czyli czarne operacje, tajne. Warunki panujące na stanowiskach „wron”, czyli małe pomieszczenia, w których przebywało dwóch lub trzech operatorów, kilkugodzinny lot i zagrożenie ze strony radzieckich myśliwców sprawiały, że były to szczególnie uciążliwe dla załogi misje.
RC-135 thumb|Na pokładzie RC-135W Wraz z pojawieniem się wojskowych wersji Boeinga 707, szybko dostrzeżono jego zalety, które można było wykorzystać w lotach zwiadowczych. Duża prędkość nie ustępująca stosowanemu do tej pory B-47, która w przypadku tego ostatniego nieraz pozwoliła mu uciec przed radzieckimi myśliwcami. Bardzo duży zasięg pozwalający na wielogodzinne loty oraz, co również niebagatelne, przestronne wnętrze, które można zaadaptować pod kątem pełnionych zadań z miejscem dla załogi, jej pracy i wypoczynku. Pierwszą maszyną zwiadowczą był zmodyfikowany KC-135A o numerze 55-3121, wszedł on w skład 55th Strategic Reconnaissance Wing stacjonującego w Forbes Air Force Base. Tak zmodyfikowany samolot otrzymał oznaczenie KC-135R (nie mylić z tak samo oznaczoną wersją latającej cysterny), otrzymał on również własny przydomek „Porcupine”, czyli jeżozwierz, z powodu pięciu anten wystających z grzbietu kadłuba samolotu.