Cała ta wersja nie wytrzymuje krytyki – komisja podała z imienia i nazwiska komendanta tylko jednego obozu (1-ON), nikt z tych obozów nie uciekł, nie zmarł, nie został aresztowany lub przemieszczony do innego obozu. Pozostawienie na pastwę losu tych obozów też byłoby zadziwiające wobec uporczywych ewakuacji innych obozów, jak chociażby znajdującego się – nie jak Smoleńsk – w bezpośredniej bliskości granicy obozu lwowskiego. Ewakuację tego obozu przeprowadzono pieszo, nie koleją, do tego mając podobną liczbę więźniów, prawie w całości doprowadzono ich pod bombami do obozu starobielskiego. Ponadto pomimo twierdzeń o wpadnięciu w ręce Niemców więźniów trzech obozów, czyli około 15 tys. osób, i zamordowaniu ich wszystkich w Katyniu, znaleziono tam zwłoki w liczbie zgodnej z liczbą przetrzymywanych w jednym, kozielskim obozie. Tym niemniej wersja taka jest w Rosji propagowana w ramach tzw. kłamstwa katyńskiego (publicysta J. Muchin, gubernator A.