Po południu, na trzech ostatnich ocalałych pojazdach obrońcy dworca podjęli próbę ewakuacji kilkudziesięciu najciężej rannych (60-70 osób). Pojazdy te zostały zaatakowane i zniszczone (ocalała z nich co najmniej jedna osoba). Do wieczora napór atakujących zelżał, bojownicy zdawali sobie już sprawę, ze rozbita brygada nie przedstawia sobą żadnej realnej siły bojowej i zaczęli przemieszczać się na inne odcinki walk.

Pod wieczór 1 stycznia, d-ca brygady, płk. Sawin, wobec braku jakichkolwiek perspektyw na pomoc, wyczerpania amunicji i dużej ilości rannych, podjął decyzję o przebijaniu się z dworca kolejowego. Ponieważ nie posiadano już ani jednego sprawnego pojazdu ruszono pieszo. Wkrótce po opuszczeniu budynku, grupa natknęła się niespodziewanie na trzy BWP-y z Samarskiego P-ku Zmech., na których kontynuowała ewakuację. Dwa z nich zostały zniszczone pociskami z RPG, w pierwszym zginął płk. Sawin. Trzeci wjeżdżając na tory kolejowe szczęśliwie wyjechał z miasta.

Następnego dnia, 2 stycznia wieczorem, pozbawiony łączności, decyzję o przebijaniu się podjął d-ca innego rosyjskiego punktu oporu niedobitków brygady – walczący w niedużym domku, szef sztabu 1 bat. kpt. Czmiriew.