Trzeciego dnia Parrado osiągnął przed dwoma towarzyszami pierwszy szczyt i przekonał się, że przed nimi rozpościerają się kolejne szczyty. Wypatrzył też jednak wąską dolinę, która, jak mu się wydawało, stanowiła wyjście z gór. Podjęto decyzję o kontynuowaniu wyprawy we dwójkę – Vizintín został wysłany z powrotem do wraku samolotu, ponieważ członkowie wyprawy stwierdzili, że dla wszystkich nie wystarczy zapasów żywności.
Parrado i Canessa wspinali się jeszcze przez kilka dni, by w końcu dotrzeć do zauważonej wcześniej doliny, która okazała się być korytem rzeki Rio Azufre. Idąc wzdłuż rzeki, przekroczyli linię wiecznego śniegu, stopniowo odnajdując coraz więcej śladów ludzkiej obecności. Dziewiątego dnia napotkali kilka krów, a wieczorem dostrzegli trzech pasterzy na koniach, którzy następnego dnia zabrali Parrado i Canessę do miejscowości Los Maitenes i sprowadzili pomoc.