Robert Ziębiński z „Newsweeka” pisał: „Obok Miłośnij Bajzla i Telehon Pablopavo, Antyszanty to najlepsza płyta, jaka w tym roku ukazała się w Polsce. (...) udowadnia, że dziś na polskiej scenie rockowej Spięty jest jednym z najzdolniejszych tekściarzy i muzyków”.
Piotr Szwed (serwis Screenagers) przyznał płycie ocenę 4/10. Uzasadnił tę ocenę: „Mimo że Spięty znów tekstowo co najmniej nie zawodzi, to trudno nie mieć wrażenia, że dobre, przemyślane piosenki są na jego solowym debiucie przetykane straszliwymi wypełniaczami. Mamy tu więc do czynienia z klasycznym przykładem słabej płyty, z której można by zrobić świetną EP-kę”.
Marek Świrkowicz z „Teraz Rocka” przyznał płycie ocenę 3,5 w pięciostopniowej skali, zaznaczając: „nie jest to w żadnym wypadku płyta lekkostrawna i dam głowę, że niejednego śmiałka odrzuci”. Rekomendował nagrania następująco: „Nie spodziewajcie się radosnych przyśpiewek o urokach życia na morzu. [Antyszantom] zdecydowanie bliżej do szorstkich, «życiowych» ballad Toma Waitsa czy Stanisława Staszewskiego – z jednej strony, i rubasznej, jarmarcznej poezji – z drugiej. Tematyka marynistyczna jest dla Spiętego jedynie punktem wyjścia do refleksji nad życiem, przemijaniem i śmiercią.