Rząd haitański dwukrotnie przypominał sobie o istnieniu Polaków. Pierwszy raz za czasów dyktatury Papy Doca, który nienawidził elity mulackiej i jej francuskiego charakteru, a jednocześnie szukał afrykofilskich symboli. Stawiał wtedy Polaków za wzór umiłowania wolności i odwagi, nazywając ich białymi Murzynami Europy. Nie przeszkodziło to jednak w dokonaniu 27 marca 1969 przez tajną policję Tonton Macoute masakry 11 mieszkańców zamieszkałej przez potomków legionistów miejscowości Cazale.

Po raz drugi, podczas wizyty Jana Pawła II w Haiti.18 marca 1983 roku zawieziono Polaków na lotnisko François Duvalier w Port-au-Prince, celem powitania papieża. Zgromadzono ich w honorowym sektorze, aby mogli bezpośrednio zamienić kilka słów z ojcem świętym. Usłyszeli od niego zapewnienie o pomocy, ponieważ wszyscy jesteśmy Polakami i musimy sobie pomagać. Wcześniej jeden z mieszkańców Cazale odwiedził nawet Polskę, ale wprowadzenie stanu wojennego w 1981 przerwało współpracę z rodakami z Haiti.

Po odwiedzinach papieża izolacja i zapomnienie społeczności polskiej nasiliły się. Odkrył ją ponownie i upamiętnił włoski reporter Riccardo Orizio w 1996 roku.