Wielki wizjoner lotnictwa Johnson dostrzegł w nowym silniku szanse na stworzenie alternatywy dla wykorzystywanych dotychczas silników tłokowych. Razem z wiceprezesem firmy Hallem Hibbardem podjęli decyzje o rozpoczęciu prac nad nową jednostką napędową, która została oznaczona jako L-1000. Równolegle obok prac nad silnikiem Johnson rozpoczął projektowanie samolotu mającego być napędzanym L-1000. Nowy samolot został oznaczony jako L-133. Obydwa projekty były bardzo awangardowe jak na czasy, w których powstawały. Silnik L-1000 posiadał rozwiązania, które na stałe pojawiły się dopiero wiele lat później. Zastosowano puste w środku łopatki turbiny, zmniejszało to ich masę oraz zapewniało efektywne chłodzenie powietrzem przepływającym przez ich wnętrze. W budowie sprężarki silnika zastosowano sterowanie kątem natarcia łopatek wieńca kierującego, podobnie regulowane były łopatki na wale sprężarki. Dzięki takiemu rozwiązaniu uzyskiwano optymalny kąt natarcia łopatek, który zmieniał się w zależności od pułapu, jaki osiągnąć miał projektowany samolot oraz zapobiegano zjawisku tzw. pompażu silnika i w konsekwencji jego unieruchomieniu. Rozwiązanie takie zastosowano w silniku seryjnym dopiero w drugiej połowie lat 50.