Szczątki zgromadzone były w trzech odizolowanych miejscach, co wskazywało, że samolot zaczął się rozpadać przed uderzeniem w wodę.

Śledztwo Badania rejestratora rozmów w kokpicie (Cockpit Voice Recorder), przeprowadzone w laboratoriach NTSB (National Transportation Safety Board) w Waszyngtonie, niewiele wniosły do ustalenia przebiegu zdarzeń: rejestrator przestał działać po 81 sekundach od zarejestrowania akustycznego alarmu informującego o pożarze, najprawdopodobniej na skutek przepalenia się przewodów zasilających. Oprócz tego, po miesiącach spędzonych na dnie oceanu, CVR był w złym stanie technicznym, co utrudniało śledczym odsłuchanie i m.in. sporządzenie stenogramu.

Rejestratora parametrów lotu (Flight Data Recorder) oficjalnie nigdy nie odnaleziono.

Główny śledczy, Ronnie Van Zyl, ustalił, że pożar rozpoczął się na przedniej prawej palecie z towarem; według manifestu pokładowego, zawierała ona komputery zapakowane w polistyren. Mały, lokalny pożar spowodował powstanie gazów, które nagromadziły się w przestrzeni towarowej samolotu i uległy zapłonowi, prowadząc do rozprzestrzenienia się pożaru.