W pierwszej połowie XVIII w. chętnie stosowano kwiaty cebulkowe. Hodowane w doniczkach były w ciągłym pogotowiu. Wymieniając doniczki można było z dnia na dzień uzyskać zmianę barwy wybranej części parteru np. z żółtej (żonkile) na niebieską (np. hiacynty). Co więcej, trzymając wysuszone cebulki i podlewając, można było zakwitnięcie uzyskać w dowolnej porze. Jeszcze do końca lat 30. XVIII wieku najchętniej naśladowano mistrza Le Nôtre’a.
Później coraz częściej pojawiają się partery rokokowe określane jako rozerwane lub negatywowe bo głównym ich elementem stały się powierzchnie wysypane żwirkiem. Rośliny zajmowały w nich znacznie mniejszą powierzchnię, ponadto były ukrywane przez zastosowanie podobnego kolorystycznie podłoża. Zacierały się kontury i pojawiał się efekt nieciągłości, zwłaszcza zewnętrznych obramień np. u Louisa Ligera. Wzory wcześniej uzyskiwane jednym gatunkiem rośliny teraz wykonywano kilkoma. Dotychczas zwartą formę zastąpiono migotaniem rozdrobnionych form i kolorów, pozornie pozostających bez związku ze sobą. Zaistniałą przewagę pustych miejsc ogólnie określano jako amor vacui, czyli upodobanie do pustki. Rozdrobnienie ozdobnego motywu miało symbolizować tknięcie piętnem rozpadu obejmującego wzór, powierzchnię oraz całość kompozycji.