Zorganizował spółkę, która 22 stycznia 1918 zakupiła od Katarzyny Gorbaczewiczowej podkielecki majątek ziemski Szydłówek i dokonała jego parcelacji. Najcenniejsza, miejska część gruntów została podzielona na działki budowlane, sprzedawane na dogodnych warunkach i na długoletnie raty. Jako zdeklarowany endek Grzegorzewski wpisywał do aktów notarialnych zastrzeżenia wzbraniające nabywcy dalszej odsprzedaży w niepolskie ręce. Postawiona na tych ziemiach figura zaopatrzona była napisem: Oby ziemia tutejsza nigdy nie trafiła w obce, niepolskie ręce.

Grzegorzewski znany był z patriotyzmu, o czym świadczy między innymi "sprawa Psiarni". Był to folwark o obszarze ok. 50 ha, ciągnący się od ul. Ogrodowej do cmentarza i Kadzielni. Został on po powstaniu styczniowym nadany przez cara księciu Szachowskiemu, między innymi za zasługi w tłumieniu powstania. Po rewolucji październikowej słuch po Szachowskim zaginął. Pieczę nad majątkiem objął adwokat Grzegorzewski. W połowie lat trzydziestych XX w. pretensje do spadku zgłosił mieszkający w Paryżu baron Keller. Reprezentował go kielecki adwokat Rogoyski. Sprawa była prosta. Niespodziewanie jednak zaprotestował Grzegorzewski. Administrowanie majątkiem nic mu nie przynosiło prócz kłopotów. W razie likwidacji miał nawet prawo spodziewać się większego wynagrodzenia od nabywcy spadku.