Dnia 28 lutego grupy taktyczne generałów Wacława Iwaszkiewicza i Antoniego Listowskiego rozpoczęły lokalne działania zaczepne, w wyniku których front przesunął się na wschód.

W tym czasie nieliczne wówczas lotnictwo bolszewickie było rozproszone w wielu miejscach, szczególnie w rejonach walk z „białymi”. Było ono potrzebne zarówno na froncie polskim, jak też w walce z wojskami: generała Nikołaja Judenicza pod Piotrogrodem, admirała Aleksandra Kołczaka na Syberii, generała Antona Denikina nad Donem, czy generała Piotra Wrangla na Krymie i Kubaniu. W wyniku takiego rozproszenia sił na początku wojny z Polską lotnictwo rosyjskie nie odegrało praktycznie żadnej roli. Polskie dane z lipca 1919 donosiły o 68 oddziałach lotniczych wroga, w tym 42 wywiadowczych, 21 niszczycielskich, 3 artyleryjskich oraz 2 fotograficznych. Liczebność każdego z tych oddziałów wynosiła mniej więcej 6 maszyn. Wiele z nich było jednak unieruchomionych ze względu na brak części zamiennych i benzyny. W jej zastępstwie często stosowano mieszaniny spirytusu, eteru, benzolu i tym podobnych.