Pożar przy ulicy Włościańskiej 8 lutego 1955 w zamieszkiwanym przez nią baraku hotelowym „Metrobudowy” przy ul. Włościańskiej 52 w Warszawie wybuchł pożar. Szykując się do pracy, usłyszała alarm i wiadomość, że w jednym z mieszkań w płonącym baraku, w pomieszczeniu zamkniętym na kłódkę, znajduje się czworo dzieci. Ludwika Wawrzyńska rozbiła zamknięte drzwi siekierą i wyniosła z pomieszczenia dwoje dzieci: sześciomiesięczną Annę Sowul i jej dwuletniego brata Ryszarda. Następnie wróciła i ocaliła ich trzyletnią siostrę Elżbietę. W trakcie trzeciego wejścia do płonącego pomieszczenia uratowała jeszcze trzyletniego Marka Kaźmierczaka. Po tym powróciła w to miejsce w celu ratowania mienia i w tym momencie zawalił się strop. Matka uratowanych dzieci, nie wiedząc, co zaszło podczas jej nieobecności, rzuciła się w kierunku swego mieszkania i spaliła się żywcem.
W trakcie ratowania dzieci Ludwika Wawrzyńska doznała dotkliwych poparzeń i mimo zastosowania najnowocześniejszych na owe czasy metod leczenia nie zdołano uratować jej życia. Zmarła w szpitalu Instytutu Hematologii przy ul. Chocimskiej 5 w Warszawie.