Twierdzenie Marksa, że przyjęcie jego definicji materii wraz z jej niezbywalnymi atrybutami może być dokonane na podstawie swoistego „dowodu nie-wprost”, jest trudne do utrzymania i uderzają weń wszystkie stare argumenty krytykujące taki sposób rozumowania, wypracowane przez Kartezjusza, Hume’a, Kanta i pozytywistów logicznych.
Prawa dialektyki były krytykowane jako bądź oczywiste, bądź wątpliwe uogólnienia różnorodnych zjawisk, niepozwalające przewidywać oraz wyjaśniać zjawisk, a zatem jako uogólnienia bezwartościowe dla nauki. Jak zauważył Leszek Kołakowski, „niektóre z nich są banałami zdrowego rozsądku i nie zawierają nic specyficznie marksistowskiego. Inne są filozoficznymi wyznaniami wiary, niedowodliwymi i nierozstrzygalnymi za pomocą środków naukowych. Jeszcze inne są po prostu nonsensami. Do czwartej kategorii należą twierdzenia, które mogą być interpretowane rozmaicie i zależnie od interpretacji należą do jednej, drugiej lub trzeciej z wymienionych poprzednio”.