Obie próby ponownie zakończyły się niepowodzeniem, co gorsza Japonia wypowiedziała wszelkie międzynarodowe konwencje ograniczające zbrojenia morskie, a III Rzesza – którą na mocy traktatu wersalskiego obowiązywał zakaz posiadania okrętów podwodnych – wznowiła ich produkcję. Traktat londyński z 1930 roku, wprowadził jednak limity dla zachodnich marynarek wojennych, które zgodziły się nie przekroczyć całkowitego brytyjskiego tonażu okrętów podwodnych 52 700 ton oraz nie budować okrętów tej klasy o wyporności standardowej na powierzchni przekraczającej 2000 ton.
Wielka Brytania wydawała się być względnie zadowolona z takiego obrotu sytuacji, pokładając też wielkie zaufanie w ASDICu. W 1937 roku, Pierwszy Lord Admiralicji Sir Samuel Hoare zapewnił brytyjską Izbę Gmin, że „okręty podwodne nie są już więcej zagrożeniem dla bezpieczeństwa Imperium Brytyjskiego”. W rzeczywistości przeciętny zasięg ASDICu, który w dobrych warunkach działał skutecznie do 2500 jardów (2300 metrów) – znacznie mniej niż zasięg torped – miał skuteczny zasięg o połowę mniejszy: 1300 jardów (1200 metrów). Co gorsza, instrument ten był całkowicie „ślepy” w promieniu 200 jardów (180 metrów) od nadajnika, a wiec w krytycznym rejonie wokół okrętu nawodnego, z którego rufy zrzucane były bomby głębinowe.