odrzucała też postulowany przez lewicę model rozdziału Kościoła od państwa. Przyjęła rozwiązanie pośrednie – z jednej strony deklarowała równouprawnienie wyznań, z drugiej zaś uznawała szczególne miejsce Kościoła katolickiego w Polsce, stwierdzając, że wyznanie katolickie jest religią większości narodu i z tego tytułu zajmuje ono naczelne stanowisko wśród równouprawnionych wyznań. Elementem uprzywilejowanego statusu Kościoła katolickiego w państwie i w życiu społecznym było również przyznanie tylko temu Kościołowi prawa do stanowienia własnych regulacji wewnętrznych bez konieczności uprzedniego badania ich zgodności z obowiązującym porządkiem prawnym oraz obowiązek zawarcia przez państwo umowy międzynarodowej ze Stolicą Apostolską, podlegającej ratyfikacji przez Sejm.