Zaletami były też szeroki rozstaw podwozia i wytrzymała konstrukcja (z uwagi na dostosowanie do bombardowania w locie nurkowym), ułatwiające operacje na lotniskowcu, w tym lądowania z użyciem lin hamujących i ewentualny start z katapulty. W tym czasie Admiralicja skłoniła się ku myśliwcom dwumiejscowym, z drugim członkiem załogi mającym odciążyć pilota w prowadzeniu nawigacji nad morzem i obserwacji w lotach rozpoznawczych. Głównym jego zadaniem miała być przy tym obsługa radiostacji, umożliwiającej łączność z okrętem macierzystym i grupami bombowców kodem Morse’a na większym dystansie, niż radiotelefon pilota. Drugi członek załogi nie dysponował uzbrojeniem w tylnej kabinie, w odróżnieniu od bombowców i wcześniejszych myśliwców dwumiejscowych. Załoga dwuosobowa zwiększała masę i tym samym pogarszała osiągi samolotu, lecz miało to mniejsze znaczenie, gdyż myśliwiec morski miał według założeń głównie służyć do osłony zespołów floty i konwojów przed wolniejszymi bombowcami i samolotami patrolowymiOkreślanymi w angielskiej terminologii Fleet shadowers – „cienie floty”. oraz do eskorty własnych samolotów torpedowych, a nie walczyć z myśliwcami przeciwnika. Nie spodziewano się przy tym, że flota może operować w zasięgu nowoczesnych szybkich bombowców.