Vive la France! Camarades, visez droit au cœur!), po czym legł pod gradem pocisków, z których tylko jeden wycelowany był wysoko w mur ponad jego głowę.

Michel Ney, zwany „najdzielniejszym z dzielnych” („Le Brave des Braves”), był impulsywny, nieopanowany, niestały w poglądach i niewierny. Ale nawet to nie zdoła przysłonić jego talentów dowódczych, szczerości, otwartości, prostoty charakteru i, przede wszystkim, odwagi. Dowiódł tego podczas odwrotu Wielkiej Armii spod Moskwy. „Rudzik” (jak nazywali go pieszczotliwie żołnierze ze względu na jego kolor włosów) potrafił w najbardziej dramatycznych momentach odwrotu zachować zimną krew, co uspokajało jego podwładnych. Innym razem u Wileńskiej Bramy Kowna osobiście z karabinem w ręku z kilkunastoma ochotnikami odpierał szarżę kozaków atamana Płatowa. Podczas procesu Neya w pawilonie Marsan w Tuileries, na obiedzie zorganizowanym przez francuską gwardię królewską dla stacjonującej w Paryżu armii rosyjskiej, jeden z Rosjan tak skomentował wyrazy niechęci Francuzów wobec marszałka: [...] nie zechciejcie się odzywać w ten sposób o najwspanialszym żołnierzu francuskim tamtej wojny (chodzi o kampanię w Rosji w 1812 roku), którego heroizmowi tysiące Francuzów zawdzięcza życie!